wtorek, 28 stycznia 2014

rozdział 4

NASTĘPNY DZIEŃ
Violeta była szczęśliwa wiec jak to zwykle bywa zaczęła śpiewać
http://www.youtube.com/watch?v=kO_Gv9VvwGY

Violetta się przeraziła ponieważ miała głos wiewiórki. Violetta nie chciała nic mówić dlatego szybko chciała wyjść z domu z Federico.
Dziewczyna wyszła z pokoju i szła w strone drzwi lecz na drodze spotkała Jade.

Jade: Coś się stało Violu? jakoś się tak spieszysz
Violetta nie wiedziała co ma zrobić.
Nagle zobaczyła kartkę i długopis i nad głową pojawiła jej się żarówka.
Jade: Nie wiem czy wiesz ale nad głową  masz żarówkę pewnie znowu zahaczyłaś się o lampę mam rację ?
Violetta pokiwała głową na nie
Jade: to pewnie znowu bawiłaś się żarówką  to bardzo nie bezpieczne jak chcesz mogę kupić ci lalkę
albo pluszaka
Violetta wzięła kartkę i długopis i napisała: Ta rozmowa nie ma sensu. Przepraszam ale muszę już iść omówiłam się z Federico.
Jade: Dobrze idź kochana ja w tym czasie zrobię pyszny obiad
Violetta otworzyła drzwi i ujrzała Diego



Violetta zaczęła się śmiać (oczywiście jak wiewiórka)
Diego: Los dał mnie tobie w prezencie
Violetta: się uśmiechnęła
Viola:  To może czas aby odpakować ten prezent i dać mu jeszcze jedną szanse
Diego: Czemu mówisz jak wiewiórka?
Violetta: No i zepsułeś tak romantyczną chwile
Diego: Przepraszam ale to było dziwne gdy zauważasz że dziewczyna w które się kochasz mówi jak wiewiórka
Violetta: Wiem zauważyłam to dziś rano gdy śpiewała nie wiem co się stało i dlatego idę z Federico do studia. Właśnie Federico
Violetta ujrzała Federico, który patrzał na nią i Diego.
Wtedy Violetta podbiegła do niego
Violetta: Federico to nie tak jak myślisz mnie z Diego nie nie łączy
Federico: Właśnie widzę
Violetta: Naprawdę mi wierzysz
Federico: Nie to był sarkazm

Fede szedł do domu
Violetta:  Federico poczekaj wszystko ci wytłumaczę
Diego: Violetta nie wiem czy to dobry moment ale możesz mnie już odpakować strasznie to nie wygodnie
Violetta: Masz racje Dieguś to zły moment
Diego:  Jeżeli Fede poszedł to znaczy że jest głupi i cię nie docenia nie możesz się smucić z powodu niego
Violetta: Masz racje nie będę się nim przejmować
                  W domu Camily 
Maxi: Camila ty jesteś nienormalna chcesz zabić Nate
Camila: Robię to z miłości do ciebie
Maxi: Ja nie wyjdę z tond dopóki nie wypuścisz Naty
Camila: Mi to pasuje
Maxi: Jeśli musisz kogoś zabić to niech to będę ja a nie Natalia
Camila: Ciebie nigdy bym nie zabiła
Maxi: Jeśli mnie tak kochasz jak mówisz to wypuść Nate i pozwól mi odejść i być szczęśliwym
Camila: Ale ty masz być zemną szczęśliwy
Maxi: Ja ciebie nie kocham zrozum to wreszcie
Camila: Mój rozum wie że mnie nie kochasz ale serce nie
Maxi: To był najgłupszy tekst jaki w życiu słyszałem

Nagle mama Camily zawołała Camile
Camila: Zaraz wrócę a ty nigdzie się nie ruszaj
Camila zeszła  na dół a maxi podszedł do drzwi gdzie była uwięziona Natali
Maxi: Uwolnię cię z stamtąd nie bój się wytrzymaj jeszcze trochę
Natalia: Nie ma po co mnie ratować każdy wie że umrę
Naty: Maxi jak i tak zaraz umrę to chce żebyś wiedział że cię  Kocham i nie potrafie bez c
Maxi: Nie mów tak nawet
Maxi: Ja ciebie też kocham i nie potrafię bez ciebie żyć
Natalia: Niedługo będziesz musiał się z tym pogodzić
Maxi nic nie powiedział lecz wiedział jedno że Natalie trzeba wypuścić
Znalazł w szafie młotek i zaczął rozwalać drzwi
Maxi: Natalia uważaj
Po 20 minutach Maxiemu się udało zepsuć drzwi i wszedł do środka a tam ujrzał Nate była cała w krwi
Maxi szybko zadzwonił na pogotowie. Gdy karetka była już w drodze to przyszła Camilla
Camilla: Zadzwonisz po policje?
Maxi: Tak
Camilla: Proszę nie
Maxi: Gdyby Nati umarła nigdy bym sobie tego nie wybaczył  i dlatego muszę zadzwonić ona by sobie tego życzyła
Camila: Jestem pod wrażeniem że tak ją kochasz.
Maxi: Nie wyobrażam sobie życia bez niej i mam nadziej że nic jej nie jest bo inaczej ja ciebie zabije
Camilla: Dobra dobra wszystko będzie dobrze
Maxi: Mam nadzieje.
Wreszcie przyjechała karetka i zabrała Natalie do szpitala.
Maxi chciał jechać z nimi lecz oni nie był jej rodziną i nie pozwolili mu.
Mama Camily nie wiedziała co się dzieje próbowała się coś dowiedzieć od Camili lecz ona nie chciała nic powiedzieć
Wtedy Maxi zadzwonił po policje
Po 7 minutach przyjechała policja i po wyjaśnieniu wszystkiego Camile zabrali na posterunek policji żeby ją przesłuchać.
Mama Camily rozpaczała bo nie wierzyła że jej córka byłaby do czegoś takiego zdolna.
Maxi pojechał taxi do szpitala tam gdzie była Natalia
Gdy dotarł na miejsce podszedł do lekarza
Maxi: Przepraszam gdzie jest Natalia?
Lekarz: idź cały czas prosto i tam będą drzwi to wtedy musisz ich nie otwierać i poczekać przed nimi
Maxi: Dziękuje
Maxi poszedł tam gdzie kazał mu iść lekarz i czekał
     10 minut później
Nagle wyszedł  stamtąd lekarz i powiedział że może wejść i zobaczyć się z Natalią
Maxi wszedł do środka rozejrzał się za Nati po godzinie zauważył ją i podszedł zobaczył że jest w śpiące więc przyniurz sobie krzesło złapał ją za ręke i siedział patrząc się na nią i modląc żeby nic jej nie było
Lekarz powiedział że jej stan jest tragiczny i będzie musiała tu zostać jeszcze pare dni na badaniach i operacjach
Maxi powiedział że zostanie tu całą noc i bedzie nad nią czuwać
                                  Tym czasem w parku
Francesca siedziała na ławce z Marco. I nagle nad nimi nadleciało stado ptaków, które zrobiły na nich kupę.
Fran się zdenerwowała ponieważ miała no sobie nową sukienke a Marco się śmiał 
Francesca: To przez tego kota
Marco: Jakiego kota? 
Fran: Gdy szliśmy to droge przeszedł nam czarny kot teraz mamy pecha.
Marco: Aaaaa tego kota
Marco widział że teraz Fran nie jest w nastroju i dlatego wzioł gitare i zaczoł grac i śpiewać 
Fran: Muwiłam ci jak bardzo cię kocham
Marco: A ja pokazywałem ci jak bardzo cię kocham?
Marco pocałował Fran

Fran: Łał nie spodziewałam się tego
Marco: Zycie lubi nas zaskakiwać
Fran: A to zaskoczyło mnie pozytywnie
Marco: Tak właśnie miało być
Fran: Patrz jakie ładne konie
Marco: Są prawie tak piękne jak ty
Francesca się uśmiechnęła
Marco: Idziemy pojeździć?
Fran: Ale ja nigdy nie jeździłam na koniach
Marco: To cię nauczę
Francesca i Marco poszli wypożyczyć konie. Gdy stali w krótkiej kolejce zauważyli Lare i Leona .
Francesca: Ej patrz to Lara i Leon
Marco: Rzeczywiście
Francesca zaczęła machać i wołać
Francesca: Leon!! Lara!!
Po pewnym czasie Leon się odwrócił i zobaczył Fran. Wiec podszedł do nich z Larą
Marco: Hej
Lara: Serwus
Leon: Miło mi was widzieć
Francesca: Będziecie jeździć na koniach?
Lara: Nie
Marco: To co tu robicie?
Lara: My tu przyszliśmy żebym mogła pokazać Leonowi jak fajnie można tarzać się w błocie i trawie a tu tego jest dużo
Marco: Aha...
Francesca: To musi być niezła zabawa
Leon: Na pewno
Lara: Może chcecie z nami?
Marco: Nie my wolimy pojeździć na koniach
Leon: Jak chcecie
Lara: Może kiedyś innym razem uda nam się spotkać i potarzać się w błocie i trawie
Francesca: Kiedyś napewno
Leon: Na nas już pora
Lara: pa
Marco: Miłej zabawy
Leon: Dzięki
Francesca: Pa
Marco: Och jacy oni są dziwni
Fran: No
Marco i fran wypożyczyli konie. Marco odrazu zaczoł uczyć Francesce
Marco: No już wszystko umiesz to co jedziemy?
Francesca: Jasne
Marco: Dobrze ci idzie

Fracesca: Mam nadzieje
        Po 2 godzinach jazdy poszli odać konie
Fran: Ale się zmęczyłam
Marco: Nie przesadzaj
Francesca : ja już muszę iść do domu
Marco; To cię odprowadzę
Francesca: Jeśli chcesz
Marco odprowadził Fran a później poszedł do domu
       Nastepny dzień
Violetta wstała z łózka i odrazu sięgnęła po swój pamiętnik bo chciała w nim zapisać wszystko co się wczoraj wydarzyło lecz zapomniało gdzie schowała klucz 

Nie spodziewanie do pokoju weszła Olga
Olga: Co ty robisz?
Violetta: Nie mogę znaleźć klucza od mojego pamiętnika
Olga: Co ci stało się z głosem?, Ale przecież twój pamiętnik nie potrzebuje klucza
Violetta: Nie wiem niedługo mi przejdzie ,A masz racje. Żeby ci podziękować to zróbmy sobie razem zdjęcie a ja je wkleję do pamiętnika
Olga: Dobra
Violetta zrobiła zdjęcie
Olga: Pokarz jak wyszłam
Violetta pokazała zdjęcie Oldze

Olga: Cudne tylko ty zrobiłaś jakąś głupią minę
Nagle do pokoju wszedł Federico
Federico: Violetta mógłbym z tobą porozmawiać
Violetta: Tak, Ogla zostawisz nas samych
Olga: Oczywiście
Olga wyszła z pokoju
Violetta: To co chciałeś?
Federico: Chciałem cię przeprosić
Violetta: No to przeproś
Fede: Przepraszam
Viola; Wybaczam ci
Federico: To co znowu jesteśmy parą?
Violetta: Nie
Fede: Czemu?
Violetta: No wczoraj zezłościłeś się bo rozmawiałam z Diego. Więc ty mi nie ufasz i jesteś o mnie zazdrosny
Fede: No to w takim razie nie mamy o czym rozmawiać
Wkurzony Federico wyszedł z pokoju Violi.
Violetta była smutna i dlatego zaczęła śpiewać lecz gdy muzyka zaczęła lecieć muzyka to pojawiła się francesca i Camila i wszystkie zaczęły śpiewać http://www.youtube.com/watch?v=qEfNikj4Nlc
Minęło 30 minut i wtedy Jade zaczęła się nie pokojić o Violette bo dawno jej nie widziała.
Chciała sprawdzić czy nic jej nie jest więc weszła do jej pokoju at am zobaczyła Violette która leży na ziemi. Bez  namysłu zadzwoniła po pogotowie. Jade zaczęła płakać ponieważ obwiniała siebie o wszystko że mogła szybciej do nie zajrzeć. Po chwili przyjechało pogotowie i zabrało Viole
Jade pojechała z nimi. Nagle znaleźli się w szpitalu Jade o wszystko wypytywała się lekarza który po krótkich badaniach stwierdził, że Violetta zemdlała prze to że nie wytrzymała zawodu sercowego prze chłopaka.
Jade poszła do Violetty spytać jak się czuje
Jade: Violu jak się czujesz?
Violetta: Dobrze
Jade: A co pamiętasz od zemdlenia?
Violetta: Rozmawiałam z Federico i pokłóciliśmy się. Wtedy on powiedział że nie mamy o czym rozmawiać i wyszedł i jakoś nagle zaczęło kręcić mi się w głowie i zemdlałam
Jade: Dobrze ja już wszystko rozumiem teraz sobie tu leż i odpoczywaj
Violeta pokiwała głową a jej matka wyszła i poszła zadzwonić do Germana
German: Jade nie mogę teraz zbytnio rozmawiać czy to coś ważnego?
Jade: Tak chodzi o twoją córkę
German: No co z nią?
Jade; Jest w szpitalu
German: Czemu?
Jade: Opowiem ci wszystko później a teraz przyjedź jeśli możesz
German: Dobra będę za parę minut